RSS
środa, 11 listopada 2015
"Sylvia"

Dowlokła się do łóżka

i rzuciła na nie.

Włosy rozsypały się na poduszce.

Zacząć nowy wiersz,

to jej uratuje życie.

Zanurzyć palce

w atramencie życia.

A teraz łypie okiem z okładki

i nie chce wyjawić swojej tajemnicy.

18:48, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Noc"

Zbałkanione chmry

odśpiewują w dal.

A ja stoję pod światełkiem

na progu

dmuchając w rurkę

usiłując rozniecić jeszcze jeden ognik szcżęścia

zanim to całkiem nas opuści.

18:46, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Wąwóz nagrobny"

Wąwóz nagrobny zarasta wnęką,

tłumi się chwastem i jęczy pokrzywą.

Dusze stracone przytupem przychodzą,

o łaskę błagają.

Zabierz mnie tam w dzień wesela.

Niech mnie zastąpi Aniela.

Niech panną młodą zostanę

w jego gardzieli szerokiej,

od krańców miasta oddalonej,

gdzie wąż i padlina pełza.

Dasz mi obrączkę z tektury,

ale i tak będą chmury.

A goście zapłaczą:

"I co my z ciastem zrobimy?"

18:44, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Wąskie mosty"

Z wąskich mostów skaczą samobójcy,

wiatr szumi im we włosach.

Przygotowują się do lotu długo,

trenują wyłamywanie knykci,

by rzucić się w topiele

i zniknąć.

Ale przedtem żegnąją się a matką

i przyjacielem

straceńczym uśmiechem,

który już skrywa zamiary.

Potem narywają chwastu z pól

i obdarowywują dziewczynę,

padają jej do kostek.

O Świtezio!

Widziałaś, jak skaczą w twoje odmęty

nad ranem...

18:40, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Piasek na pystyni

wygina się wydmami

kołysamymi przez wiatr.

Pozwala osuszyć usta,

przypomnieć sobie o Izraelitach

i o tym,

że im smakowała zwykła woda.

18:36, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Sukces"

Czy on zatyka?

Czy zapycha jak

obfita uczta nienasyconego łakomczucha?

Nie pozwala się odwrócić i spojrzeć wstecz na czasy,

gdy wpatrzeni byliśmy w głaskane przez wiatr źdźbło trawy,

a mnie zdawało się więcej?

Upaja i nadyma,

ale czy ta karuzela

zatrzyma się sama

bez mojej i bożej pomocy?

18:35, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Rozbuchane szydwrstwo słów,

mrugnień oka.

Idziemy na piwo,

a każdy bezpieczny w swoim kokonie.

Nie wypada ziewać,

nie wypada prowadzić monologu w głowie.

Przejdziemy się pod wyschłymi jarzębinami

i narwiemy piachu.

Czasem tylko to i aż to wystarczy.

Nie zawsze trzeba dzielić włos na czworo.

18:32, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Nabrzmiała znaczeniami,

opuchnięta jak balon,

zmęczona po całym dniu

przyklejonych uśmiechów

i bycia energiczną.

Szukam ciszy,

kontaktu ze Stwórcą,

miejsca, gdzie mogę

trochę mniej straszyć pióra

i udowadniać, że jestem.

18:30, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Las"

Manewruje gałęziami wiatr.

Słońce ślizga się po szczytach drzew.

On nas przyzywa

odwiecznym wołaniem.

Chce zaspokoić naszą tęsknotę.

Woła tak, gdzie rusałki noszą w dzbanach wodę,

a włóczykije grają na fujarkach.

Jak tam przeskoczyć?

Co trzeba zrobić?

18:28, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Żyletka"

Żyletka ostra jak ostrze noża.

Przysłania świat za siwą mgłą.

Daje możliwosć,

choć niedopowiedzianą,

ucieczki.

18:26, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »