RSS
środa, 11 listopada 2015
"Sukces"

Czy on zatyka?

Czy zapycha jak

obfita uczta nienasyconego łakomczucha?

Nie pozwala się odwrócić i spojrzeć wstecz na czasy,

gdy wpatrzeni byliśmy w głaskane przez wiatr źdźbło trawy,

a mnie zdawało się więcej?

Upaja i nadyma,

ale czy ta karuzela

zatrzyma się sama

bez mojej i bożej pomocy?

18:35, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Rozbuchane szydwrstwo słów,

mrugnień oka.

Idziemy na piwo,

a każdy bezpieczny w swoim kokonie.

Nie wypada ziewać,

nie wypada prowadzić monologu w głowie.

Przejdziemy się pod wyschłymi jarzębinami

i narwiemy piachu.

Czasem tylko to i aż to wystarczy.

Nie zawsze trzeba dzielić włos na czworo.

18:32, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Nabrzmiała znaczeniami,

opuchnięta jak balon,

zmęczona po całym dniu

przyklejonych uśmiechów

i bycia energiczną.

Szukam ciszy,

kontaktu ze Stwórcą,

miejsca, gdzie mogę

trochę mniej straszyć pióra

i udowadniać, że jestem.

18:30, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Las"

Manewruje gałęziami wiatr.

Słońce ślizga się po szczytach drzew.

On nas przyzywa

odwiecznym wołaniem.

Chce zaspokoić naszą tęsknotę.

Woła tak, gdzie rusałki noszą w dzbanach wodę,

a włóczykije grają na fujarkach.

Jak tam przeskoczyć?

Co trzeba zrobić?

18:28, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Żyletka"

Żyletka ostra jak ostrze noża.

Przysłania świat za siwą mgłą.

Daje możliwosć,

choć niedopowiedzianą,

ucieczki.

18:26, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Antygona"

Czy Antygona, chowając brata,

zazdrościła mu jego losu?

Sprzeciwiła się władzy,

aby pozbawiono ją życia?

Marzyła o przedwczesnej śmierci,

jakiej wówczas dane było zaznać tylko mężczyznom?

18:25, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Nieświadoma głowa na poduszce,

atakowana przez sny.

Myślała, że coś wskóra,

ale świat zwalił się na nią z ciężkim hukiem.

Przypomniał o sobie,

kazał się w pisać do księgi pamiątkowej.

Nie miałam siły reagować.

Uraczyłam go tylko mrugnięciem.

18:23, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Drążące skorupy węży

ślizgające się nisko po podłodze.

Pożrą nas

nim zdążymy mrugnąć.

Nawiedzają nasze sny,

niewygodne myśli o nas samych.

Są wyrzutem sumienia.

Nie stawaj bosą stopą,

bo wpiją kły w twą bezbronną skórę.

18:21, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Pies"

Od pyszczka do końca ogona

smukły i błyszczący.

W trawie wywąchuje krety i nornice,

swoje przyjaciółki.

Chciałby raz wskoczyć na chmurę

i zabębnić w perkusję.

Wszyscy by się przekonali, że

ma dużo do powiedzenia.

Patrzy wiernie na swego pana.

Podstawia miękkie futerko pod rękę.

Za chwilę zapalą razem fajkę

i pomruczą o dawnych czasach.

18:19, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Zmurszałe dziąsła świata.

Świat nakapuje wierzbą smutek na 

odrapany zielony śmietnik.

W taki dzień można babcię wozić

wózkiem inwalidzkim w deszczu

albo wróżyć z fusów nieznane losy ubłocone.

Czy Bóg się zlituje i wytrze śliniakiem twarz światu?

18:16, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »