RSS
środa, 11 listopada 2015
***

Nie naruszaj przyjemnych gniazd przestrzeni.

Niech usychają w kruchcie

ze śliny i potu.

Nie lubimy pierwszych zdań w podręcznikach

i niecki zdań podrzędnych.

Lubimy smażyć się w piekle bezruchu.

O smolnej nam dolej nalewki!

Obkuj obuwie,

by nie ruszyć w tan.

Oleista zgrozo!

Pragniemy cię!

19:16, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Ranek trzeźwy jak wódka.

Pomaszerować do kościoła rześko.

Głowa pełna waty,

a Francja czeka gdzieś tam w oparach mgły

i wcale nie przyzywa.

Rozwal twarz o szkło,

może coś się zdarzy.

Nie zmuszą cię do niczego.

18:57, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Samotność"

Dumny szałas stoi pośrodku pustyni.

Wielbłądy nie nadążają.

On jest nieforsowalny.

Wielu sztuczek się imali,

ale on stoi jak stał.

Rozwalmy pięścią stal,

niech znajdzie się coś w środku.

18:55, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Jęczy piszcze smoła rzeki.

Odwleka się zagłada.

Dajcie fleka pełnego piwa,

przynaglimy los,

odepchniemy cios,

który las nam szykuje,

igrając z wiatem.

Tu tańczył satyr

na polu z waty.

On wiedział,co się stanie.

Tylko przed nami to zakryte.

18:53, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Ryby pływają w traductada,

łypią złym okiem,

nie nadają się do życia,

a jednak musisz tak żyć.

Borek szumi z Wisłostradą,

ktoś klnie niezauważalnie,

prztyczek w nos na porządku dziennym.

Jesteśmy litościwi,

jesteśmy ciwilizowani.

Z hikiem zjedź na nartach w dół,

nadziej się na jodłę.

Kto wytłumaczy tajemnice życia?

Chyba tylko Bóg.

18:51, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Sylvia"

Dowlokła się do łóżka

i rzuciła na nie.

Włosy rozsypały się na poduszce.

Zacząć nowy wiersz,

to jej uratuje życie.

Zanurzyć palce

w atramencie życia.

A teraz łypie okiem z okładki

i nie chce wyjawić swojej tajemnicy.

18:48, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Noc"

Zbałkanione chmry

odśpiewują w dal.

A ja stoję pod światełkiem

na progu

dmuchając w rurkę

usiłując rozniecić jeszcze jeden ognik szcżęścia

zanim to całkiem nas opuści.

18:46, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Wąwóz nagrobny"

Wąwóz nagrobny zarasta wnęką,

tłumi się chwastem i jęczy pokrzywą.

Dusze stracone przytupem przychodzą,

o łaskę błagają.

Zabierz mnie tam w dzień wesela.

Niech mnie zastąpi Aniela.

Niech panną młodą zostanę

w jego gardzieli szerokiej,

od krańców miasta oddalonej,

gdzie wąż i padlina pełza.

Dasz mi obrączkę z tektury,

ale i tak będą chmury.

A goście zapłaczą:

"I co my z ciastem zrobimy?"

18:44, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Wąskie mosty"

Z wąskich mostów skaczą samobójcy,

wiatr szumi im we włosach.

Przygotowują się do lotu długo,

trenują wyłamywanie knykci,

by rzucić się w topiele

i zniknąć.

Ale przedtem żegnąją się a matką

i przyjacielem

straceńczym uśmiechem,

który już skrywa zamiary.

Potem narywają chwastu z pól

i obdarowywują dziewczynę,

padają jej do kostek.

O Świtezio!

Widziałaś, jak skaczą w twoje odmęty

nad ranem...

18:40, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Piasek na pystyni

wygina się wydmami

kołysamymi przez wiatr.

Pozwala osuszyć usta,

przypomnieć sobie o Izraelitach

i o tym,

że im smakowała zwykła woda.

18:36, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16