RSS
środa, 30 grudnia 2009
***

Słowa,moi kochankowie.

Wymagacie poświęcenia i pełnego oddania.

Nie tolerujecie masturbacji u partnera,

chyba, że dźwiękiem liter.

 

Kiedy człowiek chce uciec od męża,

od szarej, niepenetrowalnej atmosfery,

wy przychodzicie z otwartymi ramionami

i zapraszacie do łoża

na dzikie swawole.

 

Pozwalacie pieścić się językiem

i rozsmakowywać się w was.

Potraficie jednak być bardzo płoche

i uciekać

kiedy nie traktuje się was z szacunkiem.

23:53, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
U nas w szkole był poeta

U nas w szkole był poeta.

Nawet długo posiedział.

Nie mieliśmy fizyki,polskiego i w-fu.

Całkiem miły facet.

Trochę źle ubrany i

jakiś nieobecny.

Ale starzy mówią, ze poeci ćpają;

więc to może dlatego.

W sali było piekielnie duszno;

a przede mną siedział

ten wysoki Tomek,

i nie mogłem, kurwa,

zobaczyć poety.

Czytał jakieś tam wiersze,

a potem rozdał nam cukierki.

Super gość!

13:54, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 grudnia 2009
***

Szedł przez las ocieniony spadłym listowiem i korą zamarzniętą w skutek odwilży. Napotkał w pewnym momencie świnkę. „Co powiesz, moja miła?”- zapytał ukradkiem. „Panie mój, ja idę do dworu, gdzie będziemy ucztować z murgrabią Chrząstkowiczem i jego żoną Anastazją C. „Weź mnie ze sobą, ja lubię murgrabiów. Poza tym boli mnie głowa od wymuszonego na mnie uśmiechania się”. „Nie chcę więcej się uśmiechać”. „Jasne, koleś, ruszajmy”. On jednak na to: „Paszoł won. Nie będzie mi świnia rozkazywać. Jeszcze tego brakowało, żebym chodził przez las za świnią’. A na boku, do siebie: głupia, nie dobra świnia, a kysz”.

Świnia się obraziła i poszła do domu. A chłopek roztropek szedł sobie dalej przez lasy, góry, pagórki, wrzosowiska i pokryte przeźroczystą mgłą chabrów odmęty łąk. W pewnym momencie natrafił na jedną z tych dziur, które robią krety. Huknął w głąb norki „Huhuhu”. Wynurzył się czarny łepek. Kret zmarszczył brwi i zakasłał. „Proszę nie przeszkadzać. My z żoną właśnie rozpatrujemy, jak poezja Puszkina wpłynęła ( a wpłynęła głęboko) na świat mrówek polnych. Niech pan stąd wymiata i weźmie łopatę, żeby się nakryć ziemią”. „Jasne, koleś,’ powiedział Gbur. I idzie dalej a tam stado mrówek. Mrówki rzeczą do siebie :”Patrzcie, to jest darmozjad. Darmo zjada wszystko.”. „Miłe mróweczki, mówi, dajcie mi się okryć sianem. Dajcie mi lyk wody, jestem spragniony i nie mam odzienia.”. „A spadaj, gościu, my mamy huk roboty. ”Poszedł dalej, jego wędrówka ciągnęła się przez szuwary, rowy, okopy i pastwiska zmurszale świeżą zielenią dróg. A tam się zaczaił drwal, drwalił na potęgę drzewa i krzewy, które zresztą zostały objęte ochroną Polskiego Towarzystwa Drzew Krzewów i Sadzonek Niedrwalogennych. „Witaj, młodzianie, może razem zadrwalimy coś. Panienki na to lecą. Trzeba być pracowitym i pokornym, trzeba umieć się odnaleźć w życiu. Ja już drwalę 5 lat i mam z tego duży dochód. „ Na to nasz bohater: ”O nie. Ja szanuję przyrodę. Wrzucam do puszek 5 zł na Caritas, i mam pralkę biodegradowalną”. „Oszalał Pan”, mówi chłopisko, które przybrało postać drwala,” co Pan o tym wie. Hulać trza, hulać, a w życiu się będzie darzyło.” „Kiedy ja, proszę szanownego Pana, jestem prawdziwym poetą. Poetą przez duże Ą.I spierdalaj ode mnie, nie będę sobie rąk brudził jakimiś odpadami leśnymi.” „Jak chcesz, młodziku, ale jakbyś się kiedyś opamiętał, to pamiętaj, ja tu drwalę przy tych brzozach, czekam na ciebie z otwartymi ramionami. A teraz, wybacz, ale muszę wracać do pracy”. Potem przyszły chłody. Wierzby na polack kładły się do ziemi pod naporem śniegowych czap,nie mogły oddychać. Klnęły pod nosem w cichości ducha, bo ludzie takich problemów nie mają. Ich kora odstawała płatami, tak ze nawet jakiś pijany i zataczający się krasnal mógł się wesprzeć. Ale one go odganiały. Wtedy nasz bohater przyszedł i zaczął się żalić. Wiatr wiał zsoplonymi igłami mrozu, szaruga się odezwała, zrobiło się nieprzyjemnie. W jego włosy wdarł się chłód. Ale nasz Gbur się nie przejmował. Miał całą litanię do wygłoszenia. Tak, moi mili, bo litanie się wygłasza, rzadko się ją przemilcza. Wtedy oparł się o oziębłą korę i zawiódł do wierzb. O tym, że żona już z nim nie sypia, nie słucha jego wierszy, że radia nie puszczają w domu,że mają pełno skrzypiących pralek, które nie dają spać, tak głośno chodzą”. Wtedy wierzba się wkurwiła i mówi: ”Spierdalaj, gościu!”

23:42, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
Syberia

Piękna jest Syberia.

Tylko nie zimą.

Ja tam mogę podziwiać, ten tego,

dzikie piękno Rosji.

Tylko nie lubię jak mi sypie za kołnierz

i mi jaja odmarzają.

Dziwię się tym ludziom, którzy tu mieszkają.

Ani kebaba, ani kina, ani nawet

biblioteki.

23:33, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 24 grudnia 2009
***

Just in the yesteryear

we were glorious

we were strong

we were ecclesiastical.

And now everything's sort of imploded

like a soap bubble.

And there only remains

a dessicated Christmas tree.

14:23, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

zabiję w sobie to pieprzone dziecko

aż wykrwawi się na stosie moich marzeń.

Przez nie muszę chwytać się każdej nitki natchnienia,

zapalać swiatlo to późna w nocy,

by zanotować płochliwe myśli.

14:21, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Drinking tea party

bristling with umbrellas

hanging overhead,

full of ideas

of past excursions.

14:18, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Mdm Duboniec spóźniła się na pociąg

i teraz zlinczują ją wszyscy prywatni merowie miasta.

14:17, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 22 grudnia 2009
Kiedy będę sławną poetką

Kiedy będę sławną poetką.

Zasiądziemy z panem redaktorem

na przeciwko siebie, w miękkich fotelach.

Będziemy mowić o metaforze pracy,społecznych

niepokojach,

o wyższości średnika nad

przecinkiem,

o rymach abab.

Nagle on spyta, czy pamiętam

tę kroplę deszczu dziesięć

lat temu, kiedy razem

szliśmy głodni przez park

pośród mżawki.

A ja chytrze jak lis zmienię temat.

23:03, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
Sympathizer

Zabił mnie stalówką,

kiedy zobaczył

jak się męczę.

22:59, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2