RSS
środa, 11 listopada 2015
"Posiłek"

Dwie kromki chleba

pszennego

codziennego.

Położone na stole jak dwa słoneczniki.

Rodzina się zbiera i dzieli je.

Chlipie żur

gęsty jak koklusz krasnala

kwaśny jak jego złość.

Ciepło zbiera się im w piersiach,

nastraja do życia

podniośle,

po staropolsku.

19:29, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Królowa śniegu"

Koralowe śniegi zgarnia ręką.

Rozkazuje krasnalom nanieść gwiazd.

Kocha, ale nie jest kochana.

O ćwierć świerku

by się kiedyś założyła,

że ktoś padnie przed nią na kolana

z pierścionkiem.

Teraz tylko szuka saren do sań

i jedzie na obchód królestwa

patrzeć, gdzie bez jej zgody się kochają.

19:27, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Dyfuzor dźwięku"

Czerpali z niego,

spotykali się przy nim na pogawędki.

A on zarażał ich swoją magią.

Matki prowadziły doń dzieci w słoneczne dni,

by mogły uczyć się męczeństwa za młodu

i poznawać słodki smak niezgody.

Aż pewnego dnia rozwalił się,

to znaczy go rozwalono.

Władza nie pozwoliła

poić ludu nutami z nieba.

19:24, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Stan Borys"

Wiatr mu szarpał włosy,

gdzy szedł kasztanową aleją

W Dzień Zwycięstwa.

Rozglądał się na boki,

mrugał do klombów

i myślał o niej.

Kiedy będą trzymać się za ręce?

Kiedy narzucą światu koc zrozumienia?

Wiedział, że gdy się spotkają,

świat lunie na nich deszczem.

A oni tylko będą mogli

ukryć się w bramie.

Taki był Stan Borys.

19:21, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Chcę pokonać chorobę

łagodnym poszumem lasu,

umoczeniem pióra w kałamarzu.

Ale ciało jest zbyt słabe,

domaga się swego.

I kostkę skręci na karuzeli

i unurza się w wódce,

ale nie ustąpi.

Skoczy do gardzieli szalonej Strzydze,

a pióra nie weźmie do ręki

i nie pozwoli.

19:18, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Nie naruszaj przyjemnych gniazd przestrzeni.

Niech usychają w kruchcie

ze śliny i potu.

Nie lubimy pierwszych zdań w podręcznikach

i niecki zdań podrzędnych.

Lubimy smażyć się w piekle bezruchu.

O smolnej nam dolej nalewki!

Obkuj obuwie,

by nie ruszyć w tan.

Oleista zgrozo!

Pragniemy cię!

19:16, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Ranek trzeźwy jak wódka.

Pomaszerować do kościoła rześko.

Głowa pełna waty,

a Francja czeka gdzieś tam w oparach mgły

i wcale nie przyzywa.

Rozwal twarz o szkło,

może coś się zdarzy.

Nie zmuszą cię do niczego.

18:57, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
"Samotność"

Dumny szałas stoi pośrodku pustyni.

Wielbłądy nie nadążają.

On jest nieforsowalny.

Wielu sztuczek się imali,

ale on stoi jak stał.

Rozwalmy pięścią stal,

niech znajdzie się coś w środku.

18:55, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Jęczy piszcze smoła rzeki.

Odwleka się zagłada.

Dajcie fleka pełnego piwa,

przynaglimy los,

odepchniemy cios,

który las nam szykuje,

igrając z wiatem.

Tu tańczył satyr

na polu z waty.

On wiedział,co się stanie.

Tylko przed nami to zakryte.

18:53, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
***

Ryby pływają w traductada,

łypią złym okiem,

nie nadają się do życia,

a jednak musisz tak żyć.

Borek szumi z Wisłostradą,

ktoś klnie niezauważalnie,

prztyczek w nos na porządku dziennym.

Jesteśmy litościwi,

jesteśmy ciwilizowani.

Z hikiem zjedź na nartach w dół,

nadziej się na jodłę.

Kto wytłumaczy tajemnice życia?

Chyba tylko Bóg.

18:51, sleepwalking
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3